Krasiczyński zamek otoczony
jest pięknym, acz niewielkim parkiem (dawniej zwanym ogrodem),
zachwycającym mnogością przeróżnych gatunków drzew i krzewów iglastych
oraz liściastych. Wchodzimy do parku przez starą bramę obok
zabytkowej kordegardy. Naprzeciw niej widzimy zagadkowe schody...
donikąd. Prowadziły one onegdaj spacerowiczów na alejkę usytuowaną na
wale, z którego można było podziwiać ogród od strony wschodniej,
obecnie alejka ta jest mocno zarośnięta rozkrzewionymi cisami. Naprzeciw wejścia, na końcu alei lipowej jawi
się naszym oczom brama wjazdowa do zamku mieszcząca się w skrzydle
wschodnim. My kierujemy się w lewo ścieżką obsadzoną żywotnikami
olbrzymimi, cyprysikami groszkowymi, żywotnikami zachodnimi, która w
dalszej części przechodzi w aleję lipową ciągnącą się wzdłuż całego
ogrodu. Jest ona pozostałością siedemnastowiecznych założeń
geometrycznych. Po prawej stronie widzimy dawny kort tenisowy obecnie z
trudem rozpoznawalny dzięki bujnemu wzrostowi roślin. Dalej pomiędzy
listowiem przebłyskuje tafla stawu tzw. górnego z małą wysepką pośrodku
utworzoną przez ostatnich właścicieli zamku - Sapiehów - w II poł. XIX
w. Końcowym akcentem alei lipowej jest zabytkowa brama z zegarem
słonecznym od południowej strony, posadowiona w murowanym, bardzo
zniszczonym kamienistym ogrodzeniu, prowadząca niegdyś do wsi. Za
ogrodzeniem znajdowały się ogrody warzywne będące jeszcze po wojnie
zapleczem gospodarczym dla mieszkańców zamku. Potem teren ten był
wykorzystywany jako stadnina koni, obecnie urządzane są tam ogniska z
pieczeniem kiełbasek i znowu można pojeździć konno. Udając się ścieżką na zachód wzdłuż
ogrodzenia natrafiamy na kilka bardzo ciekawych okazów roślinnych.
Widzimy tutaj drzewiasty, trzypniowy jałowiec wirginijski, okazały dąb
wielkoowocowy, korkowiec amurski oraz dwa potężne cypryśniki błotne
rosnące po obu stronach strumyka. Idąc alejką otaczającą staw górny
zobaczymy kilka okazów daglezji zielonej (syn. jedlica Douglasa), które
są jednymi z najwyższych drzew w parku. Trochę zamaskowane i
nieczytelne, ale istnieją jeszcze schody prowadzące w lewo od stawu w
alejkę żywotnikową dawniej kończącą się furtką do wiejskiej ochronki.
Jeszcze jeden ciekawy okaz rosnący nad stawem górnym, to dąb
dachówkowaty o pięknych całobrzegich skórzastych liściach, które
jesienią brązowieją i pozostają na drzewie do wiosny. Drzewo zostało
sprowadzone z Ameryki Północnej. W parku spotkamy sędziwe drzewa z kamiennymi
tablicami. Są na nich daty urodzin i imiona siedmiorga dzieci Sapiehów
z poł. XIX w. (Jan, Adam, Paweł, Leon, Władysław, Helena i Maria).
Zwyczaj nakazywał sadzenie lipy w przypadku narodzin córki a dębu -
syna. Udając się dalej zobaczymy staw tzw. dolny, mniejszy i dużo
płytszy niż poprzedni, nad nim most prowadzący do dawnej głównej bramy
wjazdowej w zachodnim skrzydle wiodącej przez wieżę zegarową na
dziedziniec zamkowy. Mimo że układ parku jest czytelny, niektóre
wnętrza ogrodowe wydają się jakby niedokończone, niedopracowane.
Przykładem tego jest cała północna część parku oraz aleja żywotnikowa
naprzeciw zachodniego skrzydła zamku sadzona w latach trzydziestych XX
wieku. Wysadzono w niej setki żywotników i cisów. Obecnie przedstawia
trochę "zdziczały" wygląd i, może dlatego, jest tak uroczo przechadzać
się nią. Sapiehowie byli zapalonymi podróżnikami, z
każdej wyprawy przywozili sadzonki ciekawych i cennych drzew i krzewów.
Z roślin egzotycznych, oprócz wymienionych już: korkowca, dębu
wielkoowocowego, cypryśników, najbardziej reprezentacyjny jest
tulipanowiec amerykański, szczególnie w fazie kwitnienia, rosnący przed
budynkiem dawnych stajni. Jego żółtej barwy kwiaty, kształtem
przypominające kielich tulipana, rozchylają się w lipcu i pozostają na
drzewie ok. 2 tygodni (czasem dłużej). Owocostany pozostają na drzewie
do zimy. Piękną jasną korą zachwyca platan klonolistny - roślina z
południowej Europy. Warty zobaczenia jest również miłorząb dwuklapowy -
o charakterystycznych wachlarzowatych liściach z równoległym
unerwieniem. Latem ich soczysta zieleń, a jesienią cytrynowa barwa
kontrastuje z ciemnozielonym tłem żywotników. Jest to gatunek
sprowadzony z Chin, gdzie drzewa te czczone były od zarania dziejów.
Miłorząb to bowiem unikat w królestwie roślin - drzewo liściaste,
nagozalążkowe (rośliny iglaste są nagozalążkowe, liściaste -
okrytozalążkowe) - stanowi relikt przeszłości. Wraz z paprociami
nasiennymi miłorzęby występowały już w erze paleozoicznej. Roślina ta
posiada właściwości lecznicze. W Krasiczynie występuje egzemplarz
męski, żeńskie zawiązują owoce o bardzo nieprzyjemnej woni
przypominającej zapach zepsutego mięsa. Obok rośnie grupa perukowców
podolskich ciekawie przebarwiających jesienią liście i puszyste
owocostany. Niedaleko zobaczymy potężny okaz choiny kanadyjskiej.
Znajdziemy też w parku magnolie, surmię, mahonię. Nie brakuje również roślin rodzimych, choć
zapomnianych przez dzisiejszych ogrodników. Przykładem takiego gatunku
jest kłokoczka południowa, rosnąca niegdyś dość powszechnie w tej
części Polski, osiągająca tutaj północną granicę swojego zasięgu. Jest
to krzew lub niewielkie drzewo, którego liście bardzo przypominają
liście czarnego bzu, lecz są nieco delikatniejsze. Białe pachnące
kwiaty zebrane w kwiatostany cieszą oko na przełomie kwietnia i maja.
Lecz najciekawsze są wiszące na długich szypułkach rozdęte trójdzielne
torebki z nasionami wydającymi charakterystyczny szelest przy
poruszaniu przez wiatr. Twarde drewno kłokoczki wykorzystywane było
przez ludność do wyrobu lasek, a z nasion o ciekawym kształcie
wykonywano różańce. Dawniej był to podstawowy krzew ozdobny wykopywany
z lasu i przenoszony do wiejskich ogrodów. Obecnie pozostaje pod ścisłą
ochroną. Innym gatunkiem powszechnie występującym w
Krasiczynie, a będącym również pod ścisłą ochroną, jest cis jagodowy
rosnący tutaj zarówno w formie krzewiastej jak i drzewiastej. Jest to
najwcześniej objęte ochroną drzewo w Polsce (i na świecie!) dzięki
zakazowi wydanemu przez Władysława Jagiełłę w tzw. Statutach Wareckich
w latach 1420-1423. Od starożytności roślinie tej przypisywano
właściwości magiczne - "odczyniania czarów", lecznicze lub zabójcze
(kora, gałązki, igły i nasiona z wyjątkiem czerwonych osnówek są silnie
trujące). W parku podziwiać możemy ich skręcone fantastyczne pędy o
"łaciatej" korze u form krzewiastych i ogromne rozmiary jednego z
drzewiastych okazów. Poza botanicznymi występują też sadzone w latach
60-tych odmiany złociste (żeńskie), które szczególnie pięknie wyglądają
w pełni lata i jesienią, kiedy przystrojone są czerwonymi osnówkami. Wzdłuż wschodniego ogrodzenia znajdziemy
kilka sztuk pięcioigielnej sosny limby, która w stanie naturalnym
występuje jedynie w Tatrach. Obok stawu rośnie mały zagajnik
modrzewiowy, strzeliste korony tych drzew stanowią przeciwstawienie dla
płaskiej powierzchni wody. Specyficzny mikroklimat Krasiczyna pozwolił
naszym rodzimym gatunkom osiągnąć w krótkim czasie niespotykane
rozmiary (jedna z lip drobnolistnych - 5,5 m obwodu pnia, jeden z dębów
szypułkowych - 7 m obwodu pnia). Również dla naszego zdrowia otoczenie
zamku jest bardzo korzystne, głównie dzięki specyficznym związkom
wydzielanym przez nagromadzone w parku rośliny - fitoncydom. Walorem
każdego parku są jego mali mieszkańcy: jeże; wiewiórki zwinnie
wdrapujące się po pniach, nierzadko zaglądające do parkowych
śmietniczek; szpaki dostojnie przechadzające się pod drzewami, kaczki
krzyżówki i łabędzie będące atrakcją dla dzieci. Nieodłączną zaletą
obcowania z naturą jest możliwość odbierania jej odgłosów, takich jak brzęczenie owadów, śpiew ptaków czy zachwycające wieczorne
koncerty żab.
|