Dziedzictwo kulturowe
Wiele dzieł sztuki, stanowiących o świetności krasiczyńskiego zamku, przetrwało do czasów współczesnych. Bogata kolekcja XVIII wiecznych, jedwabnych pasów kontuszowych jest tego dobrym przykładem. Warto pokreślić, że pas kontuszowy, to jeden z najbardziej charakterystycznych i najważniejszych elementów polskiego stroju szlacheckiego, patriotycznym symbolem, do którego wielokrotnie odnoszono się w literaturze i sztukach plastycznych.
W krasiczyńskim zamku znajdowały się pasy kontuszowe pochodzące ze znanych polskich i zagranicznych manufaktur. m.in.: z manufaktury słuckiej (z persjarni Radziwiłłów w Słucku), a także Paschalisa Jakubowicza, Daniela Chmielewskiego, Józefa Trojanowskiego, Franciszka Masłowskiego oraz z warsztatu Guyota, Germaina i Dechazelle'a w Lyonie.
Projekty tkanin były inspirowane wzorami perskimi, jak też zaczerpniętymi z modnych zachodnioeuropejskich jedwabi. 
Na przestrzeni wieków krasiczyński zamek przyciągał środowisko intelektualne i artystyczne. Malarzem zaprzyjaźnionym z domem książąt Sapiehów był Piotr hr. Michałowski (1880-1855) z Bolestraszyc. Był on jednym z najwybitniejszych przedstawicieli romantycznego nurtu w polskim malarstwie dziewiętnastowiecznym, a zarazem prężnym działaczem społecznym i ziemianinem. W okresie pełnego rozkwitu malarskiego talentu Michałowskiego (w latach 40 XIX w.), powstała bogata galeria portretów osób z najbliższego otoczenia artysty.
Długoletnia współpraca i przyjaźń Piotra hr. Michałowskiego z Leonem Ludwikiem ks. Sapiehą (w Królestwie Polskim, a następnie w Galicji) znalazła odzwierciedlenie na płótnach artysty tj.: „Portret konny Leona Sapiehy” oraz „Portret konny hetmana Stanisława Jabłonowskiego”, do którego pozował Leon książę Sapieha w zbroi z krasiczyńskiego zamku. Obecnie obrazy te znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie.
Fot. Portret konny Leona Ludwika Sapiehy
Kapsuła czasu to niezwykle fascynujący sposób na zatrzymanie wspomnień i przekazanie ich przyszłym pokoleniom. Pomaga nie tylko w uchwyceniu chwil, ale i w zrozumieniu kontekstu historycznego, kulturowego oraz osobistych przeżyć.
W 1997 roku grupa chłopców z Korytnik koło Przemyśla bawiąc się w poszukiwaczy skarbów na położonym tam kopcu natrafiła na nietypowe znalezisko. W kopcu ukryty był wielki, szklany słój, a w nim tajemniczy dokument. Po dokładnej analizie ustalono, że został on spisany w 1876 roku z okazji złotego wesela Leona Ludwika ks. Sapiehy i Jadwigi z Zamoyskich ks. Sapieżyny. Ponadto z treści dokumentu wynika, że na pamiątkę tego wydarzenia usypano kopiec w Korytnikach: „[…] Roku Pańskiego 1876 w Krasiczynie zgromadzona Rodzina przy obchodzie złotego wesela Leona księcia Sapiehy syna Aleksandra z Jadwigą córką ordynata Stanisława Zamoyskiego na wieczną pamiątkę tego zjazdu i obchodu usypała kopiec […]”. Na drugiej stronie kartki, pod tekstem, zostały zamieszczone nazwiska gości obecnych i nieobecnych, ale sercem biorących udział w tej uroczystości. Spośród nazwisk wymieniono przedstawicieli znamienitych rodów, tj.: Zamoyskich, Czartoryskich, Lubomirskich, Tarnowskich, Potulickich i Żółtowskich.
Źródło: Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej w Przemyślu.
Ponadto z okazji jubileuszu 25-lecia założenia Galicyjskiego Towarzystwa Leśnego Sapiehowie zorganizowali w Krasiczynie wielkie przyjęcie. Na zaproszenie księcia Sapiehy do zamku przyjechało wielu gości. Wydarzenie to relacjonował na kanwie swoich wspomnień niemiecki architekt E. Petzold.
Podczas uroczystości został sporządzony dokument w języku polskim, który wszyscy uczestnicy podpisali. Dokument ten włożono do szklanej butelki, którą następnie odpowiednio zapieczętowano i zakopano w ziemi, a nad tym miejscem usypano kopiec. Do dziś nie odnaleziono tego dokumentu.
Źródło: E. Petzold, Erinnerungen aus meinem Leben für die Familie als Handschrift gedrückt, Leipzig 1890.
Na przestrzeni wieków panie na krasiczyńskich włościach zajmowały się domem, wychowaniem dzieci, a także działalnością społeczną i charytatywną. Kobiety były także kolatorkami i fundatorkami kościołów. Praca organiczna tych kobiet – pro publico bono była wielokrotnie wyróżniana i nagradzana zarówno przez władze i organizacje świeckie oraz kościelne. Dla przykładu dzięki wsparciu finansowemu Ludwiki z Mniszchów hr Potockiej powstaje w Krasiczynie kościół parafialny.
Hrabina rozwijała i kontynuowała działalność fundacyjną oraz artystyczną. W krasiczyńskim zamku założyła manufakturę, gdzie młode panny zdobywały umiejętności hafciarskie. Z kolei Jadwiga Leonowa ks. Sapieżyna została uhonorowana medalem pamiątkowym przyznanym przez Gminę Królewskiego Stołecznego Miasta Lwowa za ogrom wykonanej pracy na rzecz ubogich. Z inicjatywy zaś Jadwigi ks. Sapieżyny w latach 1864–1865 powstała w Krasiczynie ochronka prowadzona przez Zgromadzenie Sióstr Służebniczek NMP Niepokalanie Poczętej.
Na szczególne uznanie zasługuje też działalność społeczna Elżbiety z Potulickich ks. Sapieżyny. Księżna aktywnie udzielała się w wielu organizacjach, m.in. na rzecz Galicyjskiego Związku Koła Ziemianek w Przemyślu. Ugrupowanie powstało na przełomie XIX i XX wieku wskutek formowania się grupy kobiet wywodzących się ze sfer ziemiańskich. Janina Romanowska z Ruszelczyc wspomina, że księżna była inicjatorką wielu działań charytatywnych i społeczno-oświatowych. Zakres jej pracy społecznej zarówno w czasie I wojny światowej, jak i po jej zakończeniu obejmował organizację kursów szycia, i gotowania. Katarzyna z Potockich ks. Sapieżyna w ramach działalności w PCK wspierała jeńców wojennych i ubogich mieszkańców Krasiczyna.

Ludwika z Mniszchów urodziła się w 1712 r. Była córką Józefa Wandalina (1670–1747), marszałka wielkiego koronnego, kasztelana krakowskiego, bratanka carycy Maryny Mniszchówny, i jego drugiej żony Konstancji z Tarłów (zm. 1739). W 1732 r.
Ludwika poślubiła hetmana i wojewodę krakowskiego Józefa Potockiego. Małżeństwo pozwoliło na połączenie fortun dwóch potężnych rodów – Potockich i Mniszchów. Po śmierci Jana Tarły herbu Topór krasiczyński zamek odziedziczyła w 1750 r. jego siostrzenica, Ludwika z Mniszchów Potocka. Jej pobyt w Krasiczynie odznaczał się wzmożoną aktywnością na rzecz podniesienia poziomu gospodarczego dóbr. Ludwika wprowadziła m.in. zmiany w bryle budynku, przebudowując część mieszkalną. Skrzydło północne zostało wówczas podwyższone o jedno piętro i nakryte dachem mansardowym, wykonano nowy hełm wieży zegarowej, przekształcono wnętrza drugiego piętra skrzydła wschodniego oraz zmieniono kształt wielu okien. Elewacje zamku otynkowano, zasłaniając dekoracje sgraffitowe.
Potocka rozwijała i kontynuowała działalność fundacyjną i artystyczną. W krasiczyńskim zamku założyła pracownię hafciarską, manufakturę, gdzie wyprodukowano ponad sto szat liturgicznych, którymi Ludwika hojnie obdarowywała fundowane przez siebie świątynie. Hrabina objęła także mecenat artystyczny nad budową wielu kościołów, m.in. dokończyła budowę kościoła parafialnego w Krasiczynie, doprowadzając do jego konsekracji, której dokonał bp Wacław Hieronim Sierakowski w 1760 r. Do dziś zachowały się umowy pomiędzy dobrodziejką a proboszczem kościoła parafialnego w Krasiczynie Józefem Rzepeckim, dotyczące przekazania sporych sum pieniężnych na rzecz odbudowy i wyposażenia kościoła. Niezatartym śladem działalności hrabiny jest również napis fundacyjny w krasiczyńskim kościele.
Po śmierci Ludwiki z Mniszchów Potockiej w 1786 r. klucz krasiczyński otrzymał w spadku jej bratanek Michał Jerzy Mniszech.
Zima była zazwyczaj trudnym czasem dla mieszkańców zamku, drogi często były nieprzejezdne, a utrzymanie ciepła w pomieszczeniach stanowiło duży problem.
W trakcie długich wieczornych dni sporo czasu spędzano na rozmowach oraz spotkaniach i przyjęciach towarzyskich w salonie. Czytano również książki, gazety oraz grywano w szachy, warcaby i wista. Panie domu zajmowały się także robótkami ręcznymi. Jedną z ulubionych rozrywek ziemiaństwa w XIX i XX wieku było łowiectwo. Najczęściej polowano na zające, sarny, kuropatwy, lisy i dziki. Ponadto organizowano w okolicznych lasach kuligi.

Folwark nie mógł funkcjonować bez administracji i robotników rolnych, a siedziba właściciela bez służby domowej.
W sierpniu 1914 roku książę Władysław Sapieha powierzył funkcję głównego rachmistrza Mieczysławowi Tomżyńskiemu: […] potwierdza się, że Pan Mieczysław Tomżyński jest głównym rachmistrzem ks. Sapiehy w Krasiczynie, Przemyśl 4/8 1914. C.K Rada Namiestnictwa (pieczęć C.K. Starostwo w Przemyślu) […] . Mieszkał on wraz z całą rodziną w Krasiczynie, zajmując pierwsze piętro budynku w powozowni. Jak wynika ze źródeł ikonograficznych, awansował w późniejszym czasie do funkcji rządcy.
Rachmistrz odpowiadał za wszystkie czynności wydziału rachunkowego, w tym za skrupulatne i rzetelne prowadzenie ksiąg rachunkowych. Do jego obowiązków należało przede wszystkim prowadzenie dziennika kasowego i produktowego, tygodniowe sprawdzanie raportów ekonomicznych i magazynowych, utrzymywanie protokołu korespondencji, zarówno przychodzącej, jak i wychodzącej, oraz prowadzenie terminarza zobowiązań z kontraktów lub umów tzw. wynikających. Rachmistrz prowadził również księgę główną, rachunkową. Innym zadaniem rachmistrza było comiesięczne składanie bilansu sezonowego do kancelarii centralnej oraz coroczne przeprowadzanie remanentów produktów i inwentarzy. Jesienią (końcem października i początkiem listopada) wspólnie z rządcą rachmistrz zajmował się sporządzaniem preliminarza dochodów i wydatków na rok następny. Ponadto musiał pamiętać o terminach wypłat należnych stronom, a także miał prawo przeglądać kalkulacje w księgach rachunkowych i w każdej chwili kontrolować kasę.
Okoliczności powstania nagrobka wiążą się z okresem, kiedy krasiczyński zamek przechodzi na własność Leona Ludwika ks. Sapiehy. Protoplasta krasiczyńskiej linii Sapiehów tworzy nowy dom rodzinny, w którym toczy się życie codzienne i na świat przychodzą nowe pokolenia.
Ks. Zofia zmarła w wieku lat 16 na przypadłość żołądkową. Po jej śmierci wykonanie nagrobka zostało powierzone znanemu rzeźbiarzowi Henrykowi Stattlerowi. O wielkim kunszcie i wartości artystycznej sarkofagu świadczy notatka zamieszczona w „Gazecie Warszawskiej” z 1854 roku: „Podług mnie, najpiękniejszy utwór młodego Henryka Stattlera jest pomnik księżniczki Sapieżanki, córki ks. Leona z Galicyi. Odznacza go i wykończenie znakomite i wdzięk niewypowiedziany”. Henryk Stattler wykonał nagrobek z marmuru karraryjskiego za kwotę 4 000 zł reńskich. Część funduszy na ten cel (1200 zł reńskich) przeznaczyła Anna z Zamoyskich ks. Sapieżyna, matka księcia Leona.
Nagrobek uległ zniszczeniu w okresie II wojny światowej w czasie stacjonowania w zamku wojsk sowieckich. Do dziś zachowały się fragmenty oryginalnego nagrobka. Natomiast w 2010 roku w ramach prac konserwatorskich została odtworzona górna płyta nagrobna z wizerunkiem młodej Zofii.
Pokoje
Pokój 2-osobowy w Zamku
- Metraż: 20-21 m2
- Maks. osób 2
Pokój "Prezydencki" w Zamku
- Metraż: 48 m2
- Maks. osób 4
Pokój 1-osobowy w Powozowni z dostawką
- Metraż: 10-13 m2
- Maks. osób 1
Pokój 1-osobowy w Powozowni z udogodnieniami dla osób niepełnosprawnych
- Metraż: 10-11 m2
- Maks. osób 1
Mały pokój 1-osobowy w Powozowni
- Metraż: 9 m2
- Maks. osób 1
Pokój 2-osobowy w Powozowni
- Metraż: 14 m2
- Maks. osób 2
Pokój 2-osobowy w Powozowni z dostawką
- Metraż: 16-20 m2
- Maks. osób 2
Pokój Studio w Powozowni
- Metraż: 15 m2
- Maks. osób 2
Pokój 3-osobowy w Powozowni
- Metraż: 20 m2
- Maks. osób 3
Pokój 3-osobowy w Powozowni z dostawką
- Metraż: 20-28 m2
- Maks. osób 3